Mam wątpliwości wobec wiary katolickiej. Czy nasza wiara dopuszcza wątpliwości?

Pomimo tego że wyznaję katolicyzm, czasami w mojej głowie rodzą się pewne (wynikające z czytania biblijnych słów) wątpliwości, którymi moim zdaniem, powinienem dzielić się z innymi, co też staram się robić. (Dzielić się z innymi swoimi wątpliwościami, spostrzeżeniami, znaczy po prostu: rozmawiać o Bożym Słowie. Jeśli wierzę w Boga oczywiste jest to, że czytam Biblie oraz o niej rozmawiam). Jednak z moich obserwacji wynika, że przeciętny „wierzący” raczej nie ma czasu na czytanie Pisma Świętego, oraz zazwyczaj nie potrafi asertywnie podejść do problemu czyichś podejrzeń, zwykle reagując natychmiastowym niepotrzebnym oburzeniem, najczęściej połączonym z brakiem chęci dokładnego wysłuchania takich wniosków, z góry zakładając że na pewno są one bezpodstawne (a dobrze wiemy, że nie warto oceniać czegokolwiek zanim nie pozna się czegoś dokładniej). Dodatkowo osoba taka, zazwyczaj sama nie potrafi nic mądrego na ten temat powiedzieć, właśnie z powodu nie znajomości Biblijnych słów.

Jednak nie boję się takich nieprzemyślanych, negatywnych reakcji, gdyż wiem, że moje działanie jest dobre, bo w efekcie powoduje pogłębianie wiary, co potwierdza również autor tekstu, którego całą treść można przeczytać na katolickiej stronie http://mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_03.htm (Wszystkie zdania w mojej pracy zapisane w cudzysłowie, zaczerpnięte są właśnie z tego artykułu).

„Żeby mogły we mnie powstać wątpliwości, problem musi być dla mnie przynajmniej w jakimś aspekcie ważny. Aby wątpić w to, czy ktoś mówi prawdę, musi mnie przynajmniej troszeczkę obchodzić to, o czym on mówi. Im więcej zaś jakaś sprawa mnie obchodzi, tym dokładniej chciałbym zbadać, jak się ona przedstawia w rzeczywistości.”

Po tym, gdy prawdziwie uwierzyłem w Boga (czyli bardzo obchodziła mnie ta sprawa), zapragnąłem poznawać Jego słowo, a to z kolei skłoniło mnie do szukania interpretacji, niezrozumiałych przeze mnie wersetów Pisma Świętego.

„Wiara, której nie mogę przyjąć ze względu na intelektualną wątpliwość, jest tylko niedoskonałą formą wiedzy.”

…dlatego postanowiłem zapoznać się z możliwie każdą wartościową opinią, aby dokładnie rozwiać wszelkie moje uzasadnione wątpliwości. Wiedziałem też, że jeśli prawda stoi po stronie Kościoła Katolickiego, to na pewno do niej powoli dojdę. Trzeba również powiedzieć, że nie chciałem oczerniać jakichkolwiek religijnych praktyk (jak to niektórzy podejrzewali), chciałem po prostu zbliżyć się, na ile to możliwe do jedynej prawdy (a jest to wielka różnica), aby móc przekazywać ją innym zainteresowanym, oraz aby mieć wiedzę potrzebną do przeciwstawiania się fałszywym teoriom.

„Toteż słusznie powiada przysłowie łacińskie, że: dubitando ad veritatem pervenimus – „wątpliwość jest drogą do prawdy”. Umiejętność trafnego formułowania wątpliwości na temat naszych doświadczeń i przeświadczeń, dochodzących do nas opinii, opisów i hipotez, pomaga nam oddzielać prawdę od nieprawdy, a także prowadzi do stawiania pytań, dzięki którym prawdę możemy poznać głębiej i szerzej.”

Postawmy teraz pytanie: Czy wiara nadprzyrodzona, wiara w Chrystusa i w życie wieczne dopuszcza wątpliwości albo zwątpienia? Gdyby nasza wiara była tylko światopoglądem, obrażalibyśmy naszą godność istot rozumnych, gdybyśmy zamknęli ją na wątpliwości. Dzięki wątpliwościom możemy przecież oczyszczać to, co w naszych poglądach słuszne, z tego, co niesłuszne; wątpliwości, jeśli oczywiście nie pozwalamy im na naruszanie rygorów racjonalności, pomagają nam ponadto pogłębić się w znajomości prawdy. Toteż niewierzący, który dopiero szuka prawdy ostatecznej, powinien starannie badać treść podawanego mu przesłania wiary i nie uciekać od wątpliwości, jakie mu się wówczas nasuwają. Prawda ostateczna z pewnością przekracza pojemność ludzkiego rozumu, ale nie może przecież być z nim w sprzeczności.”

„Otóż nasz stosunek do dogmatów wiary powinien być przeciwieństwem postawy dogmatycznej. Przez dogmatyzm rozumiem zamknięcie się w jakiejś teorii, w jakimś poglądzie, w jakiejś formule. W dogmatyku w ogóle nie pojawia się potrzeba badania rzeczywistości, konfrontowania swojej teorii z rzeczywistością, wcielania wyznawanej prawdy w rzeczywistość; jemu wystarcza jego doktryna.”

Nasuwające się wątpliwości, w połączeniu z moją niewielką wiarą, (gdyż niestety nie jestem łatwowierny (lub właściwie to stety), szczególnie gdy mowa o bardzo ważnych dla mnie sprawach, to co mogę, wolę zbadać sam, powoli krok po kroku zrozumieć), mocno wpływają na mój stosunek, co do ślepego akceptowania doktryn oraz religijnych praktyk Kościoła, jednak właśnie dzięki takiej postawie, oraz dzięki szczerym chęcią dążenia do poznania jedynej prawdziwej prawdy, mocno utwierdzam się w tym, że Kościół Katolicki jest najlepszą drogą, która prowadzi do naszego jedynego prawdziwego Boga.

Mk 9,24 ”Wierzę, Panie, ale zaradź niedowiarstwu memu!”

Siatkowski Łukasz

(Wszystkie zdania w mojej pracy zapisane w cudzysłowie, zaczerpnięte są z artykułu, którego całą treść można przeczytać pod adresem http://mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_03.htm).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s